272

Zimowo wiosenny sprawdzian swojego wytrenowania postanowiło sprawdzić 5 liderowskich lisów na obczyźnie. Swoje półmaratońskie zmagania podjął: Marcin Banaszkiewicz, Paweł Karasiewicz, Sebastian Sieńkowski, Kamil Chojnacki oraz Mariusz Kucharczyk. Bieg zaplanowany był na 4 lutego 2024 roku w miejscowości BERGAMO w północnej części Włoch tuż u podnóża Alp.

Wylot zarezerwowaliśmy na piątek, żeby można było rozpoznać choć po części nieznany teren z którym przyjdzie nam się zmagać w niedzielny poranek, i oczywiście przy okazji zobaczyć oraz poczuć choć trochę Włoski klimat. Wylecieliśmy z Modlina ok 14 i już po niespełna dwóch godzinach byliśmy w włoskim Bergamo. Przywitała nas przyjemna wiosenna pogoda.

Rozpoczęliśmy naszą „włoską przygodę biegową”.

Szybkie zakwaterowanie i … w miasto. Trzeba przecież posmakować słynnej włoskiej pizzy – jest dobra. Położenie miasta u podnóża Alp prezentuje się super, widok rozciąga się z jednej strony na góry, a z drugiej strony na wysokiej skarpie rozciąga się widok na stare miasto – oby nie trzeba tam było wbiegać na półmaratonie.

Sobota spokojne zwiedzanie ciasnych krętych, ale malowniczych uliczek w Milanie oraz najważniejszych na szybko wygooglowanych punktów z netu.  Podstawowym punktem był stadion Milanu – Stadion San Siro. Sobota zaplanowana była na krótki dzień, żeby każdy mógł się wyspać i w pełni sił ruszyć na niedzielne ścieżki półmaratonu. Dzień zakończyliśmy kibicowaniem biegaczy którzy uczestniczyli w nocnym biegu NIGHT BERGAMO na odcinku 12,5 km – wszyscy wyposażeni w czołówki wystartowali na nocne zwiedzanie starego miasta położonego na skarpie – trasa na pewno była wymagająca. Po niespełna 40 minutach można było wyglądać już pierwszych finiszujących biegaczy atmosfera tego biegu dała poczuć adrenalinę na nasz przyszły niedzielny półmaraton.

Niedziela poranek to szybkie lekkie śniadanie, lisia odprawa – kto ma jakie plany do zrealizowania i w miasto 😊.

Szybka wspólna rozgrzewka, trochę rozciągania i czas ustawić się w swoich strefach – tu troszkę zaskoczenie, bo chyba u nich coś takiego nie za bardzo funkcjonuje pacemakerzy ustawieni praktycznie przy sobie.

Nie bardzo wiadomo, gdzie się nawet ustawić. W oczekiwaniu na odliczanie do startu od razu daje się wyczuć to fajne napięcie, przebieranie nogami – niech się to już rozpocznie. Ostatnie uściski dłoni, wzajemne motywowanie do dobrego biegu i czas ruszać 10,9,8 …2,1 poszło.

Jak to we Włoszech nawet do biegania te uliczki nie są za szerokie, początek to ciągłe przeciskanie się i próba osiągnięcia zakładanego tempa biegu. Co chwila ktoś coś krzyczy a to jakieś auto zaparkowane przy chodniku (już z oberwanym lusterkiem bocznym), a tu jak z podziemia pojawia się Biaggio – skuterek które możemy tam spotkać praktycznie na każdym kroku. Przydało by się rozumieć te ich sygnały ostrzegawcze. Kłania się znajomość włoskiego. 

 Trasa naszego biegu wiła się uliczkami Bergamo to drogą asfaltową to co rusz jakimś kawałkiem urokliwej uliczki przy zabytkowym kościele po czym za chwilę prowadziła nas przez teren campusu. Teren dość wymagający co chwila wspinający się trochę po górkę trochę w dół ale radość biegu powoduje że nogi same niosą.

 Kilometry mijają jeden za drugim, po 5 km pierwszy pkt nawodnienia, pomiędzy 6-7 km dość stromy długi podbieg, całkiem wymagający, za nim droga skręca mocno w lewo i wbiegamy na teren campusu, wybiegamy i po 10 km punkt odżywczy z nawodnieniem, bananami, żelami. Połowę trasy mamy za sobą – jedna pętla za nami. Jak pierwsze kilometry tak druga część dystansu mijała przy bardzo dobrym dopingu włoszek i włochów rozstawionych po całej trasie. Kolejny raz podbieg na 16-17 km, ale to powtórka z poprzedniego kółka i już tylko został dystans do przebiegnięcia na terenie campusu i ostatnie dwa kilometry do mety. Nogi same niosą metry mijają całkiem szybko – ostatni pkt nawadniania na 20 km, ale to już nie czas na zwalnianie tylko do mety. Końcowe kilkaset metrów to już niesie doping kibiców zebranych w okolicach mety, już widać końcowe bramki jest meta.

Wszystkie lisy dotarły do mety osiągając każdy dla siebie bardzo dobre wyniki. Bieg na obczyźnie można zapisać jako bardzo udany występ LIDERA WINNICA.

Wyniki naszych Lisów:

Imię i NazwiskoCzas netto
Paweł Karasiewicz01:32:25
Mariusz Kucharczyk01:35:41
Marcin Banaszkiewicz01:36:33
Sebastian Sieńkowski01:44:02
Kamil Chojnacki01:48:27

Obserwujcie nasze media już niedługo kolejne starty zarówno krajowe jak i zagraniczne. Korzystajmy z czasu danego nam tu na ziemi, dbajmy o zdrowie, ćwiczmy, podróżujmy, otaczajmy się pozytywnymi ludźmi. Lisia Piona na wszystkich aktywnych.

Dziękujemy bardzo naszym partnerom za możliwość realizowania naszych sportowych wyzwań:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *