
Raiffeisen Bank Bucharest Marathon – 11 październik 2026.
Nie wiem czym się kieruje nasz Travel-Run Planner (Marcin Banaszkiewicz), ale tym razem padło na Półmaraton w Bukareszcie. Zawsze są to trafione kierunki, trafione starty i fajny czas spędzony wśród biegowych przyjaciół. Tym razem również tak było! 😊 Na start zapisało się dziewięć osób, gotowych reprezentować nasz wspaniały klub Lider Winnica. Tyle samo osób, poleciało z nami, by dotrzymać nam towarzystwa, spędzić z nami czas i co najważniejsze, w niedzielę głośno kibicować i czekać z uśmiechem na mecie!
Wylecieliśmy z Warszawy do Bukaresztu, w piątek 9 października, w związku z opóźnieniem lotu – bardzo późnym wieczorem. Nie zmieniło nam to humorów, spędziliśmy w swoim towarzystwie miło czas, na lotniskowej wykładzinie 😊 Zakwaterowanie w bardzo ładnej kamienicy, blisko starego miasta i startu biegu, zawdzięczaliśmy naszej Bookingowej Czarodziejce (Edycie Kucharczyk), która często zajmuje się wyszukiwaniem „perełek” noclegowych i chyba już tak zostanie, bo raczej nikt nie przebije tej poprzeczki.
Całą sobotę spędziliśmy na zwiedzaniu stolicy Rumunii i ładowaniu węglowodanów na zbliżający się start. Bukareszt, stolica Rumunii, zachwyca rozmachem, architekturą i niezwykłym połączeniem historii z nowoczesnością. Jednym z jego najbardziej imponujących symboli jest Pałac Parlamentu , okazały gmach, drugi co do wielkości budynek administracyjny na świecie. Uwagę przyciągają także eleganckie bulwary, reprezentacyjne budowle w stylu belle époque oraz klimatyczne uliczki Starego Miasta, gdzie zabytkowe kamienice sąsiadują z kawiarniami i restauracjami. Warto zatrzymać się przy cerkwi Stavropoleos, zachwycającej bogatymi zdobieniami i charakterystyczną architekturą rumuńską. Natomiast jednym z najpiękniejszych budynków miasta, słynący z koncertów muzyki klasycznej i eleganckiej architektury jest według mnie Ateneum Rumuńskie. Do tego zielone parki, szerokie aleje i energia tętniącego życiem miasta. Poniżej kilka z wielu uroków miasta.
Cerkwia Stravropoleos (no i my na jej tle 😊)



Pałac Parlamentu (i my z nim 😊)









Pomnik Wilczycy Kapitolińskiej, czyli wilczyca karmiąca porzuconych bliźniaków Romulusa i Remusa (wg. mitologii założyciele Rzymu):

Ateneum Rumuńskie:

To tak po krótce z części travel 😊 Jeśli miałabym opisać zwiedzanie stolicy, trzeba byłoby poświęcić temu inny wątek i inną stronę.
I teraz czas na ten szczególny dzień, bez którego nie byłoby wyjazdu:
Najważniejszym dniem naszego wyjazdu była niedziela, 11 października. To właśnie wtedy odbywała się 19. edycja Raiffeisen Bank Bucharest Marathon, na którą czekaliśmy z dużymi emocjami. Start biegu zaplanowano na godzinę 9:00, więc od samego rana czuć było, że czeka nas wyjątkowy dzień. Na szczęście nie musieliśmy martwić się dojazdem na miejsce, ponieważ od naszego budynku do strefy startowej dzieliło nas zaledwie około półtora kilometra. To idealny dystans na spokojną rozgrzewkę! O godzinie 8:20 wspólnie ruszyliśmy truchcikiem w stronę startu, stopniowo wchodząc w rytm biegowego poranka. Miasteczko biegowe znajdowało się tuż przed imponującym budynkiem Parlamentu, co tworzyło naprawdę wyjątkową scenerię. Już na miejscu można było poczuć atmosferę wielkiego sportowego wydarzenia: mnóstwo uczestników, pozytywna energia i ekscytacja towarzysząca ostatnim przygotowaniom przed startem. Organizację zawodów oceniam bardzo wysoko. Wszystko sprawiało wrażenie dobrze przemyślanego, a całość była przygotowana w taki sposób, aby zawodnicy mogli skupić się przede wszystkim na biegu i realizacji swoich celów. Tegoroczna, 19. edycja Raiffeisen Bank Bucharest Marathon zamieniła ulice rumuńskiej stolicy w wielką przestrzeń sportowej rywalizacji. Start znajdował się na Bulevardul Libertății, w pobliżu parku Izvor. Stamtąd trasa prowadziła przez charakterystyczne części Bukaresztu, pozwalając uczestnikom poznawać miasto z nieco innej perspektywy. Maratończycy i półmaratończycy wystartowali wspólnie, co dodatkowo podkreślało skalę wydarzenia i tworzyło niezwykły widok tysięcy biegaczy ruszających jednocześnie na trasę. Sama trasa była naprawdę przyjemna i stosunkowo płaska, z niewielkimi przewyższeniami. To duży atut dla osób, które chciały powalczyć o rekordy życiowe lub po prostu sprawdzić swoje możliwości na danym dystansie. Taki profil trasy sprzyja utrzymaniu równego tempa i pozwala skupić się na realizacji wcześniej założonego planu. Oczywiście, jak to w biegach ulicznych bywa, oprócz przygotowania fizycznego liczyły się również koncentracja, odpowiednie rozłożenie sił i umiejętność radzenia sobie z emocjami. Dużym plusem było także rozmieszczenie punktów nawadniania, które znajdowały się co około 5 kilometrów. Dzięki temu można było regularnie uzupełniać płyny i kontrolować nawodnienie podczas wysiłku. Jednak tym, co szczególnie zapadło mi w pamięć, byli kibice. Było ich naprawdę dużo na całej trasie! Ich obecność, doping i pozytywna energia dodawały sił, zwłaszcza w trudniejszych momentach biegu. Takie wsparcie ma ogromne znaczenie – czasem wystarczy kilka okrzyków czy uśmiech zupełnie obcej osoby, żeby na chwilę zapomnieć o zmęczeniu i pobiec dalej z nową motywacją. Całe wydarzenie miało bardzo międzynarodowy charakter. Na ulicach Bukaresztu spotkali się zawodnicy z różnych krajów, których połączyła wspólna pasja do biegania. Niezależnie od poziomu sportowego, dystansu czy indywidualnych ambicji, wszyscy byli częścią tego samego wydarzenia. Było widać, że bieganie to nie tylko rywalizacja i walka o wynik, ale również sposób na poznawanie nowych miejsc, przeżywanie emocji i budowanie wspólnych wspomnień. Z perspektywy uczestnika mogę powiedzieć, że był to bardzo udany dzień. Świetna organizacja, ciekawa trasa, wyjątkowe otoczenie Parlamentu i ogromne zaangażowanie kibiców stworzyły atmosferę, którą naprawdę warto było poczuć na własnej skórze. Takie imprezy przypominają, że bieganie daje znacznie więcej niż tylko satysfakcję z pokonanego dystansu. To również emocje, ludzie, wspólne przygotowania i wspomnienia, do których później chętnie się wraca. Bukareszt przywitał nas sportową energią, a udział w Raiffeisen Bank Bucharest Marathon był najważniejszym punktem naszego wyjazdu. To kolejny dowód na to, że połączenie pasji do biegania z odkrywaniem nowych miast może dać naprawdę wiele radości i motywacji do podejmowania kolejnych wyzwań.
I teraz najważniejsze! Finisz 😊 Każdy oczywiście ukończył bieg, jest kilka życiówek, ale jest też 2 miejsce w kategorii wiekowej- które należy do Edyty Kucharczyk. I tu należą się ogromne gratulację, to nie lada wyzwanie przywieźć taki tytuł. Ciekawostką jest też, że na około 2600 osób biegnących półmaraton, nasi mieli całkiem fajne miejsca open!
Tabela wyników:

Na koniec chciałabym też zostawić trochę przestrzeni na kilka słów kibiców i biegaczy.
Edyta Kucharczyk: „Wyjazd na półmaraton w Rumunii miał być kolejnym fajnym wypadem ze znajomymi, pobieganiem na luzie i dla zabawy. I z takim nastawieniem wzięłam udział w biegu. Dzień przed startem przeczytałam, że trasa jest płaska i idealna na życiówki. Przemknęła mi przez głowę myśl, że może warto by było to wykorzystać i poprawić swój rekord sprzed roku. Zaczęłam tempem 4:40 min/km czyli takim, żeby złamać czas 1:40. Przez pierwsze kilometry biegło mi się bardzo lekko i przyjemnie. Pomimo wysokiej temperatury bieg nie był wyczerpujący ponieważ trasa często przebiegała w cieniu wysokich budynków. Widziałam na zegarku, że każdy kolejny kilometr biegnę troszkę szybciej niż zakładałam ale czułam się dobrze. Założyłam, że trzymam tempo ile mogę i zobaczę co się będzie działo. Po 15 kilometrze zaczęłam odczuwać lekki ból w nogach ale szybko przekalkulowałam, że skoro tętno mam spokojne 160, biegnie mi się dobrze to ten ból pokonam. Już wtedy czułam, że mam szansę na zrobienie fajnej życiówki i nie chcę tej okazji zmarnować. Na ostatnich 5 km nawet troszkę przyspieszyłam, a kilometry upływały bardzo szybko. Wiedziałam że już nie mogę tego odpuścić bo taka okazja może się nie powtórzyć. Wbiegłam na metę z czasem 1:36:39! Nawet nie marzyłam o takiej życiówce, nie spodziewałam się że potrafię tak szybko biegać. Jestem bardzo szczęśliwa, że nie odpuściłam na trasie i do końca utrzymałam tempo. W drodze powrotnej siedząc na lotnisku w oczekiwaniu na samolot sprawdziłam oficjalne wyniki i okazało się, że mam 12 wynik wśród kobiet i 2 miejsce w kategorii wiekowej. To dla mnie wielka radość i satysfakcja, a także zachęta do mocniejszej pracy na treningach. To był świetny wyjazd pod względem towarzyskim i bardzo dobra sportowa zabawa.
Basia Niedzielska: „Chociaż sama nie biegłam, ale dzięki Wam poczułam się, jakbym była tam razem z Wami na trasie. Jestem niesamowicie szczęśliwa, że udało mi się uchwycić Was z pośród tylu biegaczy na trasie i nagrać te momenty walki i Waszej super formy, wyszło to po prostu genialnie. Oglądanie Was na biegu, tej niesamowitej energii i skupienia na twarzy, to coś pięknego. Bądźcie z siebie dumni bo ja z Was jestem!.”
Marcin Banaszkiewicz: „Po sezonie triathlonowym przyszedł czas na szybkie bieganie. Plan był prosty: pobiec półmaraton w okolicach 1:30. Przez pierwsze 16km trzymałem tempo pacemakera, a potem postanowiłem przyspieszyć. Ostatnie 5km pokonałem grubo poniżej 4:00 min/km, co przełożyło się na fantastyczny wynik 1:27:35 na mecie! Jestem mega zadowolony i już nie mogę się doczekać kolejnego startu, żeby rozprawić się z życiówką na tym dystansie. Ogromne podziękowania dla trenera Adama Sułkowskiego za przygotowanie i wsparcie.”
Mariola Darkowska: „Wspaniała atmosfera, pogoda i towarzystwo. To zaszczyt dopingować biegaczy Lidera. Dumnie reprezentują nasze barwy i walczą do samego końca.”
No i oczywiście część którą każdy lubi najbardziej, czyli fotogaleria:













































































































