
Rzym stał się kolejnym naszym wspólnym celem biegowym. Jak zwykle nasz główny manager: Marcin, od wyjazdów zagranicznych namierzył ciekawy bieg w kolebce europejskiej cywilizacji Rzymie. Na udział w zawodach zdecydowało się nas całkiem liczna grupa: 9 lisów wyruszyło na podbój Rzymu.
Grupa do zadań specjalnych LIDER WINNICA w składzie:
- Jacek Bryśkiewicz
- Marcin Banaszkiewicz
- Witold Chmielewski
- Dariusz Jakubowski
- Adam Pawlikowski
- Sebastian Sieńkowski
- Paweł Karasiewicz
- Marek Katner
- Mariusz Kucharczyk
Wylot zaplanowany na godzinę 5 zapewniał nam praktycznie całodniowe „zwiedzanie” Rzymu.

Wylądowaliśmy po godzinie: 8:00, i jak to zwykle na początku było trochę zamieszania żeby dotrzeć do centrum. Tu podziękowania dla Kamila naszego kolegi który akurat kierował się w okolice Koloseum, po prostu przyłączyliśmy się do niego.
Jak to bywa w grupie facetów pytanie co zwiedzamy? I konsternacja co wiemy o Rzymie? No to cóż zaczynamy nasza przygodę od pysznej kawy i croissanta 😊.

Przy kawie wytypowaliśmy kilka miejsc i ruszamy na zwiedzanie.
Kierujemy się w stronę Koloseum, mijamy po drodze bardzo ładnie prezentujące się zabytkowe obiekty sakralne, budowle jak również mnóstwo wszelkiego rodzaju ruin. Mijamy i oczywiście międzyczasie podziwiamy „Forum Romanum” – ale do tego za chwile wrócę 😊. Główny cel to Koloseum – po całkiem długim spacerze docieramy pod Koloseum. Robi wrażenie – prawie słychać w tle potyczki Gladiatorów 😊. Tu ciekawostka: nasza sympatyczna koleżanka Aneta zdzwoniła się z Marcinem i zaczęła wymieniać co mamy tu na miejscu zobaczyć i przekazała nam kilka destynacji, między innymi Forum Romanum – wybieramy w nawigacji docieramy na miejsce i niespodzianka – już tu byliśmy 😊, tak właśnie byliśmy przygotowani na zwiedzanie Rzymu.
Odwiedzamy też Plac św. Piotra w Watykanie, kosztujemy włoskiej pizzy w jednym z lokalnych barów i podążamy w kierunku naszego miejsca noclegowego.








Trzeba dać trochę odpocząć nogom – przecież przyjechaliśmy tu trochę się pościgać.
W naszej prężnej grupie mamy kolegę który słynie z tego, że jest świetnym kucharzem. I nie jest to sława bezpodstawna, bo kto próbował jego kuchni to wie o czym piszę. Zrobiliśmy wspólne zakupy, a Sebastian jako szef kuchni wskazał na produktu niezbędne do przygotowania konkurencyjnej dla Włochów pizzy i spaghetti. Oj mogliby się włości czegoś od niego nauczyć – dania, że palce lizać.
Po rozlokowaniu się w apartamencie ruszyliśmy po odbiór pakietów startowych, jak to zwykle Marcin wybiera genialnie miejsca noclegowe: po odbiór pakietów jak i do miejsca startu naszego biegu mamy ok 2 km – idealny dystans.
W miasteczku biegowym już czuć atmosferę biegową: ścianki do zdjęć, oprawa muzyczna, stoiska ze sprzętem sportowym do biegania.

Analiza profilu trasy, na pierwszy rzut oka trasa nie wydaje się jakaś super łatwa, na 7 km i na 13 całkiem mocne podbiegi.

Trasa bardzo ciekawa, aż nudna bo ciągnie się prosto z miasta na wybrzeże.

Atmosfera robi swoje, aż się chce tu być. Wspólne zdjęcia i wracamy na lokal.

Kolejny dzień jest to dzień zawodów. Szybkie śniadanie i ruszamy w kierunku miasteczka biegowego. Na trasie już widać biegaczy którzy podążają dokładnie w tym samym kierunku. Musimy być wcześniej żeby zdać depozyty – meta jest 21 km dalej a organizatorzy zapewniają biegaczom transport powrotny – komunikacja miejska jest darmowa.
Z rana przywitała nas całkiem rześka pogoda, trochę chłodno na krótki rękawek, co sprytniejsi zorganizowali sobie foliowe ochraniacze przed chłodem – z zakładu miejskiego załatwili większe worki i zaadoptowali je na poncza 😊.
Liczba biegaczy która ma stanąć na starcie to ok 14 000 uczestników, jesteśmy ciekawi jak to będzie ruszyć w takim tłumie.
Wspólna rozgrzewka i ustawiamy się w swoich strefach startowych.
Odliczanie i jazda: wystartowaliśmy. Początek trasy rozpoczął się całkiem długim ale krętym zbiegiem. Trochę trzeba było się odnaleźć w tym tłumie biegaczy i jakoś się przeciskać do przodu. Warunki pogodowe były idealne: całkiem fajny chłód, noga podaje, tempo biegu fajne.
Do samego startu nie bardzo wiedziałem jakim tempem wystartować ale już po starcie i pierwszych kilometrach przyszła mi do głowy myśl żeby zaatakować 1:30:00 tym bardziej że pacemakera z balonikami na ten czas miałem ciągle w zasięgu wzroku. Trochę przyspieszyłem i zbliżyłem się do grupki biegaczy przy pacemakerze. Kilometry mijały i w końcu pojawił się pierwszy podbieg który na zdjęciach profilu trasy wyglądał trochę przerażająco a w rzeczywistości nie był taki straszny, mamy go za sobą. Organizatorzy bardzo dobrze zadbali o nasze nawadnianie, praktycznie co 5 km mieliśmy punkty z wodą lub napojem izotonicznym. Trasa robiła ciekawe wrażenie tym bardziej, że przed nami po horyzont rozciągnął się widok biegaczy – w sumie to pierwszy raz tak biegłem, że byłem w stanie dostrzec kolejną chorągiew ze wskazaniem przebiegniętych kilometrów.
Noga podawała, grupa ciągnęła i dotarliśmy do kolejnego podbiegu którego dzień wcześniej się trochę obawialiśmy. Ten też wszedł bez większych problemów i teraz już tylko z górki. To lecimy. Na 17km wciągam drugiego żela i już teraz tylko do mety. Sama końcówka okazała się dość ciekawa bo była lekkim ale długim podbiegiem już praktycznie od 19 km. Ale to już tylko 2 km to na treningach nie raz się biegało – trzeba utrzymać tempo. Na zegarku już praktycznie 21 km, a tu mety nie widać. Meta usytuowana była dosłownie za szczytem wzniesienia i można ją było dostrzec na praktycznie ostatnich kilkuset metrach. Dla mnie dodatkowym ładunkiem energetycznym okazał się zegar umieszczony na mecie. Czas brutto biegu który udało mi się dostrzec był poniżej 1:30:00 brakowało ok 20 sekund, a mi brakowało kilkudziesięciu metrów. Jak mogłem odpaliłem nogi do jak najszybszego biegu: nic nie słyszałem i nic nie widziałem tylko zegar i mijające sekundy…. Mamy to metę przekroczyłem poniżej 1:30:00 brutto!
Reszta chłopaków też bardzo dobrze pobiegła, praktycznie każdy wykręcił jakiś swój życiowy czas. Co niektórzy przyjęli opcję wparcia i biegli jako tzw. „zajączek”.
Wyniki :
- Witek Chmielewski 1:25:16
- Mariusz Kucharczyk 1:28:48 – życiówka !!!!!
- Jacek Bryśkiewicz 1:33:42
- Paweł Karasiewicz 1:34:12
- Marcin Banaszkiewicz 1:39:14
- Adam Pawlikowski 1:41:15
- Dariusz Jakubowski 1:41:37
- Sebastian Sieńkowski 1:44:36
- Marek Katner 1:45:47 – życiówka !!!!!!!
Po biegu udało się nawet skorzystać z ochłodzenia nóg w morzu – decyzja trochę nie przemyślana i nie byliśmy gotowi na kąpiel, aczkolwiek Sebastian postanowił też popływać, super.
Po biegu powrót do apartamentu trochę nam się przedłużył, mimo super organizacji transportu przez organizatora ilość osób zrobiła swoje. Kolej miejska przepełniona, a na dodatek częstotliwość kurów spowodowała że padła sieć zasilania…..
Trzeba było się przesiąść do autobusu i część trasy zrobić z tzw. buta.
Po odświeżeniu i krótkim odpoczynku wybraliśmy się na ponowne odwiedzenie okolic Koloseum tym razem w scenerii nocnej. Wrażenie robi nie ma co.






To jeszcze włoskie lody i czas się wracać.

W poniedziałek powrót do domu.
Roma Ostia oczami Witka:
Wyjazd ekipy Lider Winnica do wiecznego miasta to nie był tylko start w zawodach, ale prawdziwa biegowa pielgrzymka, którą będziemy wspominać. Rzym przywitał Nas słońcem i niepowtarzalną energią której nie da sie podrobić. Wyjazd w takim składzie to logistyczna operacja, ale i gwarancja, że nikt nie będzie się nudził. Od lotniska przez rzymskie metro, aż po linie mety nasza dziewiątka była widoczna i słyszana wszędzie.
Dziewięciu ambitnych biegaczy z Lidera na starcie jednego z najpiękniejszych półmaratonów świata. Każdy z nas miał swój cel, swoje tempo, ale świadomość, że gdzieś tam na trasie, przed Tobą lub za Tobą, biegnie jeszcze ośmiu Twoich kumpli, dawała niesamowitego kopa. Trasa była malownicza, choć nie łatwa. Meta nad morzem, tego nie mogliśmy się doczekać.
Gdyby za gotowanie przyznawali medale Sebastian Sieńkowski wróciłby do Winnicy ze złotem, Sienio przejął stery w kuchni a my zmęczeni ale szczęśliwi mogliśmy tylko patrzeć na ten kulinarny popis. Atmosfera przy stole wspólne żarty i ” analiza biegu” to były najlepsze momenty wyjazdu.
Do następnego razu 😉.










































