158

Blisko 30 tysięcy biegaczy ze 166 krajów na mecie 🤯🔥 Tegoroczny Acea Run The Rome Marathon zdecydowanie przechodzi do historii!

Jedna z najpiękniejszych tras świata – od Koloseum aż do Circus Maximus – i do tego rekord trasy kobiet 💪 To właśnie w Rzymie zainaugurowano cykl European Marathon Classics. Trasa maratonu w Rzymie to totalne „muzeum pod gołym niebem” 🏛️✨ Start z Via dei Fori Imperiali, dosłownie w cieniu Koloseum, a potem bieg obok takich miejsc jak Piramida Cestiusza, Zamek Świętego Anioła czy Bazylika św. Piotra – klimat nie do podrobienia 😍Niby są zakręty i fragmenty po kostce brukowej, ale mimo tego trasa uchodzi za całkiem szybką (tylko 56 m przewyższenia). A finisz? 🔥 Circus Maximus i meta wśród antycznych ruin – coś, czego się po prostu nie zapomina. Całość pięknie nawiązuje do sportowej historii Rzymu, jeszcze od czasów antycznych i igrzysk olimpijskich z 1960 roku 🏁

Elita? Totalna dominacja Afryki 🇰🇪🇪🇹 Wśród mężczyzn wygrał Asbel Rutto (2:06:32), który obronił tytuł z 2024 roku! O zwycięstwie zdecydowały dosłownie ostatnie metry walki z Henrym Tukorem Kichaną (2:06:36). Trzeci był Lencho Tesfaye Anbesa (2:07:44). Wśród kobiet show zrobiła Pascaline Kibiwot 💥 Atak po 25. kilometrze i… odjazd rywalkom + rekord trasy 2:22:44 👏Za nią: Genet Tadesse Robi i Aberash Fayesa Robi.

Ale maraton w Rzymie to nie tylko elita ❤️
To też tysiące ludzi i niesamowite historie.

👉 93-letni Antonio Rao ukończył bieg w 7:09:20 😳
👉 Na trasie pobiegł też kardynał Jean-Paul Vesco (Athletica Vaticana) – 4:01:44

I właśnie za to kochamy bieganie – każdy ma swoją metę i swoją historię 🏁💙

W tym roku swoje pierwsze maratońskie kroki na tej wyjątkowej trasie postawili także zawodnicy Lidera, debiutując w tak niesamowitej scenerii 💪🔥To były ich własne wyzwania, emocje i chwile, które zostają na długo – walka ze zmęczeniem, radość na mecie i świadomość, że zrobili coś naprawdę wielkiego 👏

Każdy kilometr miał znaczenie. Każdy finisz to małe zwycięstwo 🏁✨

👇 A poniżej ich relacja z trasy!:

22.03.2026

Ta data zostanie w pamięci u nas na zawsze !

Pierwszy maraton! 

Kiedy ponad dwa lata temu wróciliśmy z Bartkiem do wspólnego biegania, nikt z nas nie zakładał, że pójdzie to tak daleko. 10.11.2024, wieczorne piwko i znikąd decyzja, rano chodźmy pobiegać i tak się zaczęło. 

Gdy w tamtym roku podjęliśmy decyzję, że robimy! Wchodzimy w grono maratończyków, raczej nie przypuszczaliśmy, że dopadnie nas na czas przygotowań stricte maratońskich, jedna z najmocniejszych zim ostatnich lat. Rozpoczęliśmy przygotowania w połowie grudnia, kiedy już zaczynały się potężne mrozy, były chwile zwątpienia, przeziębienia, przetrenowania, ale nikt z nas nie odpuszczał, zdarzały się treningi (głównie Patryk), kiedy głowa siadała i trzeba było zawrócić, bieganie w -22, to była lekcja życia, jednak wytrwale wychodziliśmy i robiliśmy swoje ! Ponad 600 km nabiegane w 3 miesiące przygotowały nas do tego aby przebiec maraton!

Czuliśmy dużą presję, dzień przed byliśmy już w Rzymie, zjedliśmy pizzę i poszliśmy spać !

Dzień maratonu, pobudka o 6 rano, we dwóch zjedliśmy delikatne śniadanie i w drogę na start! Były przy nas nasze kobiety, które nas cały czas wspierały, dopingowały i widziały ile stresu nas to kosztuje.

Po przyjściu na start, ustawiliśmy się w swoje strefy startowe i jazda! Była pjona przed startem i niech się dzieje!

Pierwsze kilometry rozpoczęliśmy ostrożnie, wszystko szło zgodnie z planem, tempo wachało nam się między 5:17 a 5:22, także wszystko idealnie, po 25km zaczęliśmy mówić do siebie, że nogi zaczynają boleć, ale wydolnościowo wszystko grało, Bartka zaczęły łapać skurcze po 30 km, był jeden moment, gdzie musiał w trakcie biegu rozprostować nogę, bo szkoda nam było tracić nawet jednej sekundy. Puściło, względnie puściło i jazda dalej ! Po 33 km musieliśmy się rozłączyć! Cały czas jednak staraliśmy się zerkać kątem oka czy się widzimy, na 36 km wiedziałem, że Bartek już jest trochę przede mną, bo zniknął mi kompletnie z pola widzenia, a kiedy na trasie pojawiły się Agata i Iza! Ich doping mówił sam za siebie ! Damy radę! Dobiegniemy, ja musiałem zwolnić i kontrolowałem już tylko tempo na poziomie 5:50, ale ściany nie było, pełna kontrola do końca, u mnie nie zagrały nogi, a dokładnie uda, trzeba będzie nad tym popracować. Za to Bartek ostatnie 3 km przebiegł na 5:00, co za końcówka ! 

Dumnie reprezentowaliśmy barwy Lidera Winnica !  Dziękujemy wam bardzo chłopaki za słowa wsparcia i rady które słyszeliśmy od was przed startem oraz za ciepłe słowa i gratulacje po biegu!

Finalnie jesteśmy bardzo z siebie zadowoleni i już planujemy kolejne starty i spełnianie marzeń ! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *