
Udział w Półmaratonie Wiązowskim to obowiązkowy punkt w kalendarzu biegowym członków Lidera.
W tym sezonie aż 11 osób pojechało do podwarszawskiej miejscowości aby zaprezentować nasz klub
i sprawdzić swoją biegową formę. 7 osób wystartowało na dystansie półmaratonu, a 4 osoby
pobiegły na dystansie 5 km.
Na dystansie półmaratonu wystartowali: Sylwia Sieńkowska – dla której start był jednocześnie
debiutem na tym dystansie, Witold Chmielewski, Marcin Kozłowski , Jacek Bryśkiewicz, Marcin
Banaszkiewicz, Piotr Taperek oraz Mariusz Kucharczyk.
Na dystansie 5 km pobiegli: Edyta Kucharczyk, Dariusz Jakubowski, Wojciech Wichrowski oraz
Sebastian Sieńkowski.

Razem z nami pojechały dwie niezawodne kibicki: Alicja Wichrowska i Justyna Chmielewska.
Dziewczyny bardzo często towarzyszą swoim mężom podczas zawodów, a przy okazji bardzo
pomagają nam wszystkim. Po rozgrzewce zawsze służą swoją pomocą i odbierają od nas ubrania,
robią zdjęcia, głośno dopingują na mecie. Dziękujemy, że jesteście.
Kiedy wspólnie trenujemy w wietrzną pogodę zawsze powtarzamy: „Trenujemy na wietrze, bo na
Wiązownej zawsze wieje”. I tak było zawsze ale w tym roku pogoda sprawiła nam bardzo miłą
niespodziankę. Było praktycznie bezwietrznie i w miarę ciepło patrząc na temperatury przez ostatnie
2 miesiące. Przez cały styczeń i luty pogoda nie pozwalała na mocne treningi więc te zawody były
prawdziwym sprawdzianem naszej formy, a wyniki pokazały, że Lider rośnie w siłę i mamy w swoich
szeregach świetnych biegaczy.
Podczas biegu na 5 km jako pierwszy na mecie zameldował się Darek Jakubowski osiągając
fenomenalny czas 18:46 i tym samym zajmując 3 miejsce w kategorii wiekowej M50 i poprawiając
swoją niedawną życiówkę. Przykład Darka pokazuje, że w bieganiu wiek to tylko liczba i nigdy nie
wolno się poddawać bo zawsze może przyjść czas na życiową formę. Darku, gratulujemy i prosimy o
więcej.

Kolejnym zawodnikiem Lidera, który pojawił się na mecie był Wojtek Wichrowski, który
pokonał 5 km w czasie 19:13 i tez poprawił swoją życiówkę. Wojtek jest przykładem zawodnika, który
spokojnie, powoli przekracza kolejne bariery i konsekwentnie dąży do najlepszej formy. Taka
życiówka to doskonały wynik, ale wiemy, że w przypadku Wojtka to dopiero początek jego biegowych
sukcesów i on jeszcze pokaże na co go stać.

Kolejną osobą na mecie była Edyta Kucharczyk z czasem 21:13 który też był jej najlepszym życiowym
wynikiem. Zaraz za Edytą na metę wbiegł Sebastian Sieńkowski uzyskując czas 21:55. Sebastian tym
biegiem pokazał, że przeciwności są tylko po to żeby je pokonywać i hartować swoje ciało.
Wystartował z poważną kontuzją i walczył do samego końca pokazując prawdziwi Lisi pazur.


Chwilę po biegaczach na 5 km na metę zaczęli wbiegać najlepsi zawodnicy na dystansie 21,097 km.
Z naszych zawodników jako pierwszy zameldował się Witek Chmielewski osiągając niesamowity
wynik 1:23:00. To jego życiówka i jeden z najlepszych wyników lidera na przestrzeni lat. Witek ma
niesamowity talent do biegania co razem z dyscypliną i ciężką pracą na treningach daje taki właśnie
efekt. Szkoda tej jednej sekundy, ale wierzymy, że Witek szybko przebije ten rekord.

Kolejny na mecie zameldował się Marcin Kozłowski osiągając czas 1:25:36. O tym, ze Marcin ma
bardzo duży talent biegowy w liderze wiedzą wszyscy. W tym sezonie Marcin odrabia pracę domową
i wrócił do regularnych treningów co bardzo cieszy. Mamy nadzieję, że szybko wróci do swojej
życiowej formy i będzie osiągał wyniki na miarę swoich możliwości.

Jako trzeci Lis na mecie zameldował się Mariusz Kucharczyk ze świetnym wynikiem 1:30:37. To był
jego najszybszy półmaraton w życiu. Mariusz jest zawodnikiem, który nie odpuszcza praktycznie
żadnych treningów, systematycznie i z determinacją pokonuje swoje bariery i krok po kroku cały czas
przesuwa granice. Od wielu lat każde zawody Mariusza to kolejna życiówka, a my się pytamy gdzie są
jego granice? Poniżej opis jak ten półmaraton wyglądał z perspektywy Mariusza i jak motywował się
podczas biegu.

Kolejny Lis na mecie to Marcin Banaszkiewicz, którego niesamowita forma zaskakuje nas na każdych
zawodach. Marcin wiele godzin treningowych spędza na rowerze i w basenie, a nie na bieganiu. Jak
widać doskonałą formę można budować na różne sposoby, a determinacja, dobra wytrzymałość i
forma budowana przez kilkanaście lat są gwarancją sukcesów.

Za Marcinem linię mety przekroczyli Piotrek Taperek oraz Jacek Bryśkiewicz. Jacek obecnie skupia się
na treningach do Hyroxa dlatego na półmaratonie został osobistym pacemakerem Piotrka pomagając
mu złamać granicę 1:40. Jacek świetnie sprawdził się w roli „zająca” bo razem z Piotrkiem wbiegli na
metę po godzinie i 36 minutach od startu. Piotrek jest jednym z zawodników z najkrótszym stażem
biegowym, ale z mocną głową i determinacją do przekraczania kolejnych barier. To drugi półmaraton
Piotrka i kolejny świetny wynik o jakim marzą biegacze trenujący przez wiele lat. Gratulujemy wyniku
i czekamy na kolejne sukcesy. Widząc systematyczność i mocne treningi Piotrka wiemy że kolejne
rekordy to tylko kwestia czasu.

Na koniec „wisienka na torcie” czyli jedyna kobieta, która wystartowała w barwach Lidera na
dystansie półmaratonu. Sylwia zaliczyła swój bardzo udany debiut kończąc wyścig z czasem 2:07:56 i
tym samym dołączając do elitarnego grona Lisic które ukończyły półmaraton. Sylwia od lat trenuje
regularnie i wiemy, że szybko poprawi swoją życiówkę bo ma talent i warunki aby osiągać jeszcze
większe sukcesy.

A tak wyglądał Półmaraton Wiązowski oczami Mariusza:
„Niedzielny poranek przywitał nas bardzo dobrą pogodą, temperatura ok 5 stopni, bezwietrznie – co
jak na Wiązowną bywa rzadkością.
Standardowo na starcie jak to we Wiązownej bardzo tłumnie i ciasno, ale tak to już tu jest. Fajna
trasa, początek sezonu i każdy biegacz chce się sprawdzić i jakoś wejść w nowy sezon.
Odliczanie, oficjalny strzał i ruszamy na trasę.
Początek jak to zwykle, dość trudny, utrzymać zakładane tempo biegu i jeszcze przeciskać się do
przodu. Tego się trzeba nauczyć 🙂 Ja pobierałem lekcje on naszego najbardziej biegowo
doświadczonego kolegi i zawsze jakoś udaje mi się bezkolizyjnie przesuwać do przodu, boczkiem,
boczkiem ….
Upatrzyłem sobie Pacemakera z balonikami na 1:35 i ruszyłem za nim w pogoń. Plan w głowie był taki
żeby przebiec to w okolicach 1:35. Pierwsze kilometry mijają, grupa biegowa ciągnie do przodu nogi
niosą jest ok.
I tu pojawia się pomysł żeby może jednak trochę szarpnąć w oddali widziałem kolejne baloniki na
1:30, może trochę za ambitnie ale co szkodzi podjąć walkę i jednak dać coś z siebie więcej. Delikatnie
docisnąłem i zacząłem przesuwać się coraz bliżej grupy biegnącej przy Pacemakerze na 1:30. Co jakiś
czas kontrola tempa biegu, żeby nie przesadzić, noga jakoś fajnie podawała, oddech spokojny bez
większych trudności – tylko żeby nie przesadzić i nie przestrzelić się.
Pierwsze 11 km biegniemy w jednym kierunku na ok 9 – 10 km mamy fajny długi zbieg a na 11 km
mamy nawrotkę i częściowo wracamy tą samą trasą.
Dzięki takiemu przebiegowi trasy mamy możliwość podziwiania jak ci najszybsi pokonują ten dystans
– Oni to mają tempo aż niewiarygodne, że można tak szybko biec.
Nasi zawodnicy w Liderze też potrafią biegać, chłopaki zasuwali że aż miło oglądać. Pierwszy po
nawrotce pojawił się Witek, po nim zaraz Marcin K (Prezio) następnie do nawrotki dobiegłem i ja. Po
nawrotce dość szybko wypatrzyłem Marcina B, i tu wielkie podziękowania – zmotywowałeś mnie do
jeszcze szybszego biegu, Marcin. Następnie w tandemie Jacek i Piotrek – tu jak zwykle, jeśli się tego
zadania podejmie Jacek jest genialnym pacemakerem. W tym przypadku też bardzo fajnie
poprowadził ten duet do mety.
Bardzo fajnie w debiucie radziła sobie Sylwia wymiana pozdrowień i dalej do mety.
Myślę, że każdy a przynajmniej większość uczestników półmaratonu Wiązowna wie, że trasa jest
super, jest szybka, ale 12 km to dość długi i całkiem wymagający podbieg który chwilę temu był
fajnym zbiegiem. Jak się okazało podbieg nie był aż taki straszny w tym sezonie i w zasadzie do mety
mamy już płasko. Na 14 km jedna trochę odskoczyła mi grupa biegnąca na 1:30 ale dalej byli w
zasięgu. Od ok 15 km postanowiłem jednak dalej po walczyć o czas i delikatnie przycisnąłem wracając
do tempa z przede podbiegu. Jak się okazało wszystko wróciło do normy, chyba trochę głowa zaczęła
za bardzo się bronić przed potencjalnym bólem. Nogi podawały i tak praktycznie do samego końca
udało się utrzymać stałem tempo. Ostatecznie pacemakera na 1:30 nie dogoniłem ale finalnie bieg
ukończyłem w niespełna 38 sekund po nim.
Każdy z nas wykonał kawał fajnej roboty – rozpoczynając nowy sezon z nowymi rekordami i fajnymi
perspektywami na kolejne zawody.”
Wyniki naszych zawodników:
Bieg na 5 km
| Lp. | Imię i Nazwisko | Czas netto | Osiągnięcie |
| 1 | Dariusz Jakubowski | 18:47 | życiówka |
| 2 | Wojciech Wichrowski | 19:15 | życiówka |
| 3 | Edyta Kucharczyk | 21:13 | życiówka |
| 4 | Sebastian Sieńkowski | 21:55 |
Bieg na 21,097 km
| Lp. | Imię i Nazwisko | Czas netto | Osiągnięcie |
| 1 | Witek Chmielewski | 1:23:00 | życiówka |
| 2 | Marcin Kozłowski | 1:25:36 | |
| 3 | Mariusz Kucharczyk | 1:30:37 | życiówka |
| 4 | Marcin Banaszkiewicz | 1:31:03 | |
| 5 | Piotr Taperek | 1:36:55 | życiówka |
| 6 | Jacek Bryśkiewicz | 1:37:00 | |
| 7 | Sylwia Sieńkowska | 2:07:56 | debiut |






















































