
6 września 2025, godzina 20:30 to był dla naszej szóstki klubowej Start w WIZZ AIR WARSAW PRASKI NIGHT HALF MARATHON, zwanego popularnie jako Półmaraton Praski. Decyzję o nim podjęliśmy we trójkę po kwietniowym Półmaratonie Leśnym w Legionowie, potem dołączyła jeszcze trójka chętnych Lisków, dla których był to oficjalny debiut na tym szlachetnym dystansie. Każdy odpowiednio wcześniej zaczął przygotowania do startu, a dla naszej koleżanki Edyty był to przystanek przed maratonem Warszawskim (28 września). Takie wyjazdy za każdym razem utwierdzają mnie w przekonaniu, że to nie tylko sam bieg jest ważny, własne założenia biegu, sukcesy i znoszenie porażek, ale też ta wspaniała relacja w naszej Lisiej rodzinie i radość z poczucia przynależności. Gdy właśnie jest porażka, a może to nie jest odpowiednie słowo? Gdy nie przebiegniesz w założonym przez siebie czasie, to cieszysz się w efekcie z tego, że drugi lisek pobiegł bardzo dobrze!

Około godziny 19:00 wspólnie, z uśmiechami na buziach, ubrani barwami Klubu, dotarliśmy pod PGE Narodowy, gdzie gromadziły się już tłumy uczestników. Na dystansie półmaratonu startowało ponad 8 tysięcy biegaczy. Noc, światła miasta, przygotowane iluminacje, pozwoliły natychmiastowo wczuć się w klimat jubileuszowego biegu. Z informacji organizatora wyczytałam, że to pierwszy rok nowo wyznaczonej trasy, zgodnie z założeniem aby była szybsza i bardziej atrakcyjna widowiskowo. Całość biegu ciągnęła się przez prawy brzeg Wisły, różnorodnymi dzielnicami Pragi. Jako biegnąca najwolniej, miałam czas i siły podziwiać trasę i zapamiętać wiele szczegółów. Zdecydowanie był to bieg z największą siłą kibiców z jaką się spotkałam. Ludzie machali z balkonów mieszkalnych, dzieci gromadziły się na chodnikach, ochoczo wyciągając dłonie do przybicia „piątki”, dużo osób miało przygotowane transparenty dla biegnących bliskich. Mało było odcinków, a jak były to bardzo krótkie, gdzie nie było nikogo. Nie wiem czy nie pomylę kolejności, ale grupy wspierające bieg zapewnione przez organizatorów to bębniarze, wystukujący rytmiczną muzykę, wprawiającą w ruch, był DJ, dużo muzyki z pojedynczych głośników. To wszystko sprawiało, że każdy biegacz mógł poczuć się wyjątkowo. Na trasie, ludzie wyczytując nazwę naszego Klubu z koszulki krzyczeli głośno „Lider Winnica biegnij”, „Lider Winnica świetne kolory” : ) Nawet na 14 km, biegnącym kolegom z Wielkopolski musiałam nakreślić gdzie leży Winnica, bo byli bardzo ciekawi. Gdy ktoś się zatrzymał na trasie, zaraz miał wsparcie w innym biegaczu, znajdował siły by biec dalej.


Zbliżając się do mety, usytuowanej tuż przed głównym wejściem na stadion, powitał nas majestatyczny, oświetlony łuk, a w powietrzu rozbłysły magiczne fajerwerki rakietowe. Kiedy wbiegaliśmy na metę, słyszeliśmy ogłuszający doping kibiców, którzy w tym momencie przeżywali z nami ukończenie biegu. W tle leciała energetyczna muzyka, która dodatkowo podgrzewała atmosferę. To nie była tylko fizyczna linia, którą trzeba było przekroczyć, to był wulkan emocji.
Biegnąc razem, ale osobno, uzyskaliśmy w Półmaratonie Praskim następujące wyniki:
| Marcin Jasiński | 01:29:41 | Debiut |
| Piotr Taparek | 01:41:02 | Debiut |
| Edyta Kucharczyk | 01:42:57 | Rek. życiowy |
| Adam Pawlikowski | 01:51:54 | Debiut |
| Marek Katner | 01:53:03 | Rek. życiowy |
| Patrycja Katner | 02:00:44 | Rek. życiowy |
Mam nadzieję, a nawet jest to pewne, że w takim, lub innym składzie, Lider Winnica niebawem znowu stanie na Starcie po nowe czasy na dystansie 21,0975 km : )
Na zakończenie chciałam wspomnieć, że w czasie biegu zrozumiałam hasło przedstawiane w przez organizatorów: „Run Your Story”, bo te ulice były ulicami bliskich mi osób, których już nie ma na tym świecie, a bywałam na nich i u nich bardzo często. Ciociu, wujku, za rok na pewno też pobiegnę Waszymi, naszymi ulicami, którymi wujek często odwoził mnie na uczelnię swoją taxówką… jak zaspałam : ) Dla Was <3
Patrycja 😉



















Serdecznie podziękowania dla naszych partnerów, dzięki którym możemy realizować nasze sportowe zmagania:

