Uprzejmie zawiadamiam jak wścibski pięciolatek w przedszkolu, że nasza drużyna, która nazywa się Lider Winnica wygrała z faworyzowaną drużyną Popław.

Dla zwykłego ucznia to wiadomość może nie jest czymś szczególnym ale dla fanatyków Lidera, gminy i koszykówki to coś wyjątkowego i cudownego. Nawet w najśmielszych snach nie mógł sobie wyobrazić takiego wyśmienitego początku roku Anno Domini 2013.

Podaję do wiadomości, że w tym roku wszystkie zespoły grają ze sobą tylko raz i nie ma już rundy rewanżowej jak to było w pozostałych trzech edycjach PALK. Przed meczem w szatni było nerwowo, wszak gramy z zespołem, z którym jeszcze nigdy nie wygraliśmy. Pokrzepieni faktem, że 2013 rok musi być pechowy dla którejś drużyny i tą drużyną nie jest Lider wychodzimy na rozgrzewkę.

Oświadczam, że à la trener rzucił propozycję żeby trenować rzuty w „dwójkach”, ale po usłyszeniu kilku argumentów tj. „niech się coca-cola od pepsi a mineralna odpowietrzy”, przeszliśmy do planu B, czyli w stylu „kopnij i biegnij”. Po oddaniu całych 3 rzutów osobistych do kosza, bo na więcej nie było czasu poszliśmy na walne zebranie. Ten tego walnął, tamten tamtego i mobilizacja od razu skacze pod niebiosa a raczej obija się po trybunach.

Pragnę przekazać, że zaczynamy grać pierwszą kwartę. Wbrew oczekiwaniom dobrze idzie w obronie i w ataku. Z dobrej strony pokazuję się Tomek Zawadzki. Robimy kilku punktową przewagę. Szybkie ataki przynoszą rezultaty. Skuteczność trochę szwankuje, ale nadrabiamy walecznością. W rezultacie kwarta kończy się wynikiem 17:15 dla Popław.

Pragnę przekazać, że zaczynamy grać drugą kwartę. Niestety w tej kwarcie obydwa zespoły zaczęły grać z mniejszą skutecznością. Tak u Popław jak i u nas do kosza trafiało tylko dwóch zawodników. U nas jak zwykle Marcin Kozłowski i Kamil Brodowski. Pod koniec kwarty dobrze wspomagają nas młode wilki tj. Tomek Byszewski i Krzysiek Golba, którzy pozwalają na złapanie drugiego oddechu drużynie. Druga kwarta kończy się znowu dwu punktową wygraną Popław.

Pragnę przekazać, że zaczynamy grać trzecią kwartę. Tracimy tylko cztery punkty do „Szarej Piechoty”. Potrzebujemy wsparcia i je otrzymujemy! Doping naszych kibiców dodaje nam skrzydeł i zaczynamy odlatywać Popławom. Krzyki, wrzaski, stukanie, pukanie, klaskanie, śpiewanie, ćwierkanie a nawet bębnienie naszego „szóstego zawodnika” dały mobilizację, która owocuję wygraną w tej kwarcie, w stosunku 15:7 oczywiście dla żółtych z Winnicy. Z dobrej strony pokazuję się Robert Rutkowski, który wraca po dłuższej przerwie do gry oraz Mariusz Kozłowski, który pokarał miejscowych ładną trójeczką.

Pragnę przekazać, że zaczynamy grać czwartą kwartę. Mamy cztery punkty przewagi nad zawodnikami zza Narwi. Czas leci a przewaga raz rośnie, a raz maleje. Walczą obydwa zespoły. Ząb za ząb, faul za faulem i w ten sposób, po niedługim czasie przychodzi czas na rzuty osobiste. W tej bitwie lepszymi okazują się Lisy a zwłaszcza Paweł Kowalczyk.

Celne oko, waleczne serce i lisi spryt pozwala dowieźć zwycięstwo do końca. Lider Winnica w swojej czteroletniej karierze po raz pierwszy pokonuje Popławy wynikiem 53:49. Cieszy wygrana, ale jeszcze bardziej fakt, że można grać w tak fajnej drużynie jakim jest LIDER WINNICA. Po takiej walce człowiek sobie uświadamia jakim szczęściarzem jest, że może ukłonić się swoim kibicom, kolegom, sympatykom.

Uprzejmie donoszę, że to już druga z rzędu wygrana Lidera Winnicy z drużyną, która w tabeli generalnej jest punktowo wyżej. Widać (uwaga trudne słowo) progres w grze ofensywnej i defensywnej naszych podopiecznych. Trzymajmy kciuki za kolejne mecze. A następny już niebawem, bo 12 stycznia o godz. 15.00 z drużyną Ballstorm.

Łubu Dubu, niech nam żyje drużyna naszego klubu niech, żyje nam!

To mówiłem ja – Eryk Brodowski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *